wtorek, 11 lipca 2017

O lęku bez strachu

large_-O-leku-bez-strachu


W książce wydanej przez Charaktery "O lęku bez strachu. Jak bać się tyle, ile trzeba", red. Piotr Żak, z sympatyczną jak na temat okładką słonia próbującego się zmieścić na krzesełku, znalazłam odpowiedź, czyli zwerbalizowane to, co wiem i czuję, a czego nie wiedzą, nie mogą pojąć ci, którzy wciąż pytają mnie w życiu, czasem tu na forum: To czemu tkwiłaś w tym tyle lat i nie uciekłaś po pierwszych sygnałach?


"Część osób pragnących bliskości czuje lęk przed odrzuceniem i bolesną pustką, która temu towarzyszy. Prawdopodobnie we wczesnym dzieciństwie doświadczyły one odrzucenia, a potem odtwarzają ten wzorzec w kolejnych ważnych relacjach. Chroniąc się przed cierpieniem, idealizują swoje związki. Starają się spełniać potrzeby partnerów i zrobić wszystko, by nie dać powodu do konfliktu, nie dopuścić do sytuacji grożących rozstaniem. Bywają więc uległe, rezygnują z siebie".


Dopiero dziś odkrywam, ile naprawdę mam siły sama z siebie i dla siebie i najbliższych. Miałam ją zawsze, może więcej (?), ale w to nie wierzyłam. Wolałam w życiu prywatnym zrezygnować z siebie. W porównaniu z ostatnim etapem związku, gdzie nic się nie działo, miałam materialnie wszystko, "tylko" z tyranem u boku, dziś, kiedy jestem na walizkach, z remontem, w pracy na pełnej parze, z dwojgiem chorych rodziców w łóżkach, mam więcej siły, energii, zapału i radości życia. Czuję się jak Nikita, którą ktoś wreszcie wypuścił z okrutnej szkoły psychicznej i teraz wszystko dla niej to pestka.


Kiedyś napiszę o tym, jak radzę sobie dziś z kilkoma lękami, które mnie zaprowadziły w ten chory związek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz