wtorek, 29 listopada 2016

Czarny tydzień

Było dobrze. Rok bez prochów, bez lęku. Niestety wróciło. Nie w takiej formie jak kiedyś, ale w wystarczającej, żeby utrudnić mi życie i udowodnić, że to nie odchodzi na zawsze. Objawy: lęk, spięcia lękowe, niechęć do zadań, brak radości. Najgorzej jest w niedziele wieczorem i rano w tygodniu. Strach przed pójściem do ludzi, do zadań.


Tak, wiem nie bez przyczyny jest moja praca.  Normalnego, zdrowego człowieka ten rollercoaster, który zafundowano mi prawie rok temu, zabiłby lub na pewno wykończył psychikę. Do tego perypetie w związku i tęsknota za rodziną, której już nie mam i już mieć nigdy nie będę. Potrzask.


Wróciłam do antydepresantów, które brałam ostatnio. Nie mam siły spotkać się z ludźmi. Nie mam na nic siły. Boję się znów żyć. Czeka mnie chyba wizyta u lekarza. Tabletki mają końcówkę terminu ważności. Nie mam siły żyć. Wszystko jest do d. 


wtorek, 1 listopada 2016

Towarzyszenie

Zawsze, ilekroć ktoś mówi o opiece nad umierającym, o braku empatii i przyzwoitości tych bliskich, którzy nie poświęcają choremu wszystkich sił i czasu, pytam taką osobę: Towarzyszyłeś kiedyś w życiu ciężko choremu w jego odchodzeniu?


Nikt, kto nie doświadczył tego, nie ma pojęcia o czym mówi. Moja psychika siadła między innymi dlatego, że półtora roku przed załamaniem nerwowym pożegnałam kogoś bliskiego, komu towarzyszyłam ponad rok. I od razu napiszę, że gdybym miała zrobić to jeszcze raz, to nie wahałabym się. Jednak teraz, gdyby zdarzyło mi się takiego, kiedy już wiem, jaka to może być cena, starałbym się ograniczyć swoje emocje, ile się da i na pewno skorzystałabym z pomocy bliskich oraz specjalistycznej.


Nie, nie jestem osobą, która nie kocha. Tak, kocham bardzo, dlatego nie mogę pozbawiać jednych bliskich mojej obecności z powodu innych bliskich. To trudne, bardzo trudne. Jednak człowiek nigdy nie powinien pozwolić sobie na przekroczenie granic stabilności swojej psychiki. Ani komuś, ani tym bardziej samemu sobie.


Dlatego nie oceniajcie pochopnie tych, którzy nie poświęcają życia osobie ciężko chorej. Wystarczy, że się nią opiekują, nawet jeśli z pomocą ośrodków medycznych.