poniedziałek, 17 lipca 2017

Coś nie halo

Czasem nie warto pracować nad czyimś poczuciem własnej wartości. O tym przekonałam się boleśnie na własnej skórze i psychice. Nigdy więcej nie będę pomagać nikomu w lepszym samopoczuciu w związku z własną wartością i ego.


Tak właśnie uczyniłam jakieś 10 lat temu. Poznałam taką męską kupę g...na, która trzęsła się na widok ludzi, nie wierzyła, że coś umie, że coś może, że coś może chcieć. Marzyła o kanapce do pracy ze smalcem, ale przygotowywaną z miłością przez osobę kochaną. Nie będę dodawać, że tą osobą miałam być niby ja.


No i zakasałam rękawy i wzięłam się za tę kupę, z której zrobiłam pewnego siebie, mającego poczucie własnej wartości człowieka, który podjął dobrze płatną prestiżową pracę w korporacji. I tu zaczęła się ma gehenna.


Korporacja dała mu nie tylko wzmocnienie poczucia własnej wartości i pieniądze, ale ujawniła coś, co było uśpione: skłonności narcystyczne, a poznana w korporacji pusta korpofoka pokazała mu, jak się żyje w stylu high, czyli wydając to, czego się jeszcze nie zarobiło.


Mam nadzieję, że i on i ta korpofoka dostana kiedyś od życia, od Pana Boga czy od innych ludzi, zdecydowanie twardszych niż ja, to, na co sobie w pełni zasłużyli...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz