sobota, 18 kwietnia 2015

Nie mam ci nic do zaoferowania

Przestaje obchodzić powoli wszystkich. Dziwne. Kiedy komukolwiek z moich bliskich było cokolwiek, zarywałam wszystko, żeby ich "wyleczyć". Ja nie obchodzę już nikogo.


Rodzice chcą spokojnie umrzeć i umywają ręce od mojego samopoczucia.


Córka uważa, że zasłużyłam sobie na to, zresztą i tak uważa, że osoby takie jak ja nie powinny żyć.


Mój M. nie chce słyszeć o mojej chorobie, bo to żadna choroba, mam się wziąć w garść i przestać brać te tabletki.


Mój psychiatra na informację, że po nowych lekach mam ciśnienie 160/102 powiedział mi, że się spieszy i że nie ma mi nic więcej do zaoferowania i odłożył słuchawkę.


Mój psycholog mówi, że nie ma dla mnie żadnej dobrej recepty na moje problem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz