czwartek, 12 marca 2015

List do Pana Boga w przeddzień moich urodzin

 

Panie Boże, podobno wszystko wiesz, wszystko widzisz i wszystko możesz. A więc na pewno czytasz ten list jeszcze zanim go napiszę, a nawet zanim poczułam taką potrzebę i przyszedł mi do głowy ten pomysł. Widzisz też, że wokół mnie jest dużo ludzi życzliwych, którzy pragną mi pomóc i znajdują różne sposoby, abym uratowała siebie z tej sytuacji, w której się znalazłam.


Ja jednak wierzę Tobie. Wiem, że nie opuszczasz tych, którzy Ci ufają i nie pozwolisz skrzywdzić sieroty, która się do Ciebie ucieka.


Staje dziś przed Tobą jako biedna sierota, która nie ma nic oprócz kochającego, bardzo poranionego serca.


Boże, nie mam siły już żyć. Życie, to, co spotkałam na swojej drodze, i ludzie odebrali mi wszelką siłę i nadzieję. Nie mam siły żyć, nie widzę, po co mam żyć, nie wiem, jak mam żyć. Wszystko nagle jednego dnia się zawaliło. Wszystko dlatego, że uwierzyłam w człowieka, że dałam mu szansę, że mu zaufałam. Bo Ty uczyłeś dawać miłość, podnosić upadających, podawać rękę zagubionym, dawać miłość niekochanym. Ty to robiłeś. A ja chciałam tylko naśladować Ciebie. Bo inaczej nie umiem, nie potrafię. Jednak i naśladować Ciebie nie umiem, bo nie wiem, co mam teraz zrobić, w obliczu zła, które śmieje mi się prosto w twarz. Boże, nie pozwól, aby szatan tak nękał Twoją duszyczkę. Odpędź go od mojego domu raz na zawsze, od moich bliskich, od człowieka, którego uratowałam dla Ciebie. Niech nie kąsa ręki, która go wybawiła z upadku.


Boże, daj mu opamiętanie i myślenie dobre, które będzie skierowane na dobro moje i bliskich mi osób, które w Ciebie wierzą i Ciebie kochają. Proszę odetnij raz na zawsze chore więzy szatańskie, które łączą go ze złymi ludźmi i próbują za jego pośrednictwem mnie zniszczyć. Chroń mnie i nie pozwól na to.


A teraz zastanawiam się, jak mam odejść, bo nie potrafię żyć. Przyszedł złodziej i zabrał mi wszystko. Kropla dziegciu zatruła całą beczkę miłości.


Żałuję, bardzo żałuję. Nawet nie wiem czego, ale wiem, że jak spada na nas kara, to trzeba żałować za grzechy. Pragnę Cię, Boże, przeprosić, pragnę powiedzieć, że bardzo żałuje, jeśli kogokolwiek skrzywdziłam. Pragnę wrócić do Ciebie, tylko nie mam już drogi. Pomóż mi, Podaj mi rękę.


Nie wiem, jak głośno mam krzyczeć, żebyś usłyszał mój głos.


Tyle dobrego chciałam zrobić jeszcze w życiu, tyle serca dać potrzebującym, a Ty pozwoliłeś, aby całe dobro, które mogłabym komuś ofiarować, kto tego potrzebuje, cała moja energia i miłość poszły na marne, zostały strawione w walce z szatanem.


Boże, w swojej wszechmocy, nie daj zabić szatanowi swojego dziecka, które do Ciebie się przyznaje, które Tobie wierzy, które Tobie zaufało i w Tobie pokłada ostatnią i jedyną nadzieję.


Boże wszechmogący, dziś błagam Cię jak nigdy w życiu, daj mi siłę, by żyć, i warunki, aby to życie mogło być spokojne, dobre, pełne miłości pokoju i szacunku.


Boże, jeśli to wymaga cudu, to ja błagam Cię o ten cud. Nie jestem w stanie żyć dłużej w tym, co mi zafundował jeden człowiek, którego postawiłeś na drodze mego życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz