niedziela, 4 czerwca 2017

Agresja werbalna, czyli słowna


Rodzaje słownej agresji:




  • Kwestionowanie słów, podważanie opinii, zaprzeczanie – agresor podważa wszelkie poglądy drugiej strony. Stale udowadnia, że nie ma ona racji bez względu na to, jaki sam ma rzeczywisty pogląd w danej sprawie. Każdą opinię odmienną od własnej traktuje w kategorii dominacji, jako próbę odebrania mu władzy, którą sam sobie nadał i chce sprawować niepodzielnie. Stała negacja i podważanie opinii powoduje, że druga strona zaczyna wątpić w siebie, swoją wiedzę, kompetencje, umiejętności.

  • Przekręcanie słów, znaczeń i zdarzeń – agresor zapamiętuje wiele kwestii, które wypowiada druga strona i przywołuje je w zupełnie innej sytuacji lub kontekście (nawet po latach), co powoduje blokadę drugiej strony, gdyż to są jej słowa i traci siłę własnej rzeczowej argumentacji i logicznego myślenia. Nie zawsze potrafi ona szybko dostrzec, że inny jest kontekst i sytuacja. Częste przywoływanie czyichś słów i manipulowanie ich fragmentami, zmieniając inteligentnie ich wydźwięk na zupełnie odwrotny, głupi lub szkodliwy, powoduje zażenowanie drugiej strony i wycofanie się, zwłaszcza kiedy to ma miejsce publicznie i inni śmieją się z ofiary agresji.

  • Bagatelizowanie – żadne zdarzenie, które dotyka drugą stronę nie jest na tyle ważne, aby się nad nim pochylić, wyrazić ciepłe słowa, okazać współczucie. Żadne cierpienie na tyle wielkie, żeby współczuć, a każde poskarżenie się czy chęć wygadania zostaje obśmiana, zbagatelizowana i przypomniany od razu „wielki” przykład z życia agresora, kiedy to on miał prawo cierpieć i domagać się uwagi.

  • Lekceważenie – słowny napastnik ignoruje wszelkie odczucia drugiej osoby, zbywa milczeniem, każe nie zawracać głowy w tej chwili i w ogóle nie bierze ich pod uwagę.

  • Upokarzające żarty, sarkastyczne uwagi – to słowne szpile raniące do żywego. Godzą w intelekt, poczucie wartości. Tak zwane odwracanie kota ogonem. I agresor inteligentniejszy i ma szybszą reakcję, tym łatwiej jest mu zdominować drugą stronę, która coraz więcej milczy, a w towarzystwie w ogóle przestaje się odzywać lub za każdym razem, kiedy coś mówi, patrzy na reakcję agresora.

  • Oskarżanie, osądzanie i krytykowanie – wszyscy są winni, wszyscy źle robią, nikt nie ma racji. Wychodzi na to, że ofiara agresji słownej ponosi odpowiedzialność nawet za sprawy, które nie zależą od nikogo.

  • Rozkazywanie i krzyk – Wojskowe komendy, podniesiony głos, krzyk (nawet na forach internetowych nie należy używać wersalików, bo to oznacza krzyk i należy do złego tonu). Mają podkreślić niższą pozycję drugiej strony, sprowadzić do roli osoby podległej, wykonującej polecenia. Utrwalanie w osobie poczucia, że jest niemotą i śmieciem i bez agresora sobie nie poradzi w życiu.

  • Wycofywanie się – Najpierw naciąganie drugą stronę na reakcję lub drażnienie, uderzanie w czułe punkty, aby jej puściły nerwy, a potem, kiedy cel jest osiągnięty i druga stronę nie wytrzymuje, wycofywanie się na zasadzie wypowiadania spokojnym tonem: „Ja głoszę pokój wszelkiemu stworzeniu na świecie. Spójrz na siebie, co ty wyprawiasz. Jak się uspokoisz, to przyjdź może porozmawiamy”.

  • Karanie milczeniem – ciche dni, połączone często (w związku) z karaniem brakiem seksu, to też werbalna agresja, która ma na celu osiągnąć zamierzony cel: posłuszeństwo i uległość oraz wyrobić lęk na przyszłość: „Będziesz się jeszcze kiedyś tak sprzeciwiać, będzie tak samo”.


Jest wiele szkół i rad, jak spobie poradzić z takim agresorem, czyli powtarzać: "Nie życzę sobie, żebyś tak do mnie mówił", "Proszę, abyś mnie szanował" itd. Podobno te słowa trzeba powytarzać jak mantrę, w sposób grzeczny, nie dając się wyprowadzić z równowagi.


Owszem, praktykowałam. Skutkuje w przypadku agresora sporadycznego, czyli takiego, z którym stykamy się raz w życiu lub rzadko, np. w pracy nie na co dzień. W przypadku drugiej połówki w związku, kiedy żyjemy pod jednym dachu, na jednym garnuszku i w jednym łóżku,  żadne zasady nic nie dadzą. Jest tylko jedno zasadnicze, dobrze sprawdzone (przeze mnie na własnej skórze) wyjście:


Uciekać!


Jak najdalej, jak najszybciej i zakleić sobie uszy woskiem jak Odyseusz na syreni śpiew, gdyż agresor, kiedy widzi, że posiłek energetyczny mu ucieka, zaczyna swój taniec godowy przymilny, przyciągający. Dlatego lepiej go nie słuchać, czyli nie słyszeć. A potem już obowiązuje tylko jedna zasada: zero kontaktu i leczenie się ze wszystkich wyrobionych podczas trwania związku lęków i traum.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz