Dziś rano miałam takie przemyślenie, analizę, obserwację teoretyczno-praktyczną, która przydaje się w "obcowaniu" z człowiekiem zaburzonym, a przede wszystkim w uciekaniu przed nim. Osoby o zaburzonej narcystycznie osobowości nieświadomie robią tak, żeby im było jak najwygodniej i karmią swoje ego cierpieniem i lękiem innych, gdyż mają urojenie wielkościowe, czyli uważają się za lepszych od całego świata, ale muszą to sobie wciąż, nieustanie udowadniać, rozgniatając wszystkie robaki, które mają pod ręką do rozgniatania, czyli swoje ofiary. Takie osoby również świadomie robią wszystko, aby zadowolić wyłącznie siebie. Dlatego wszystko w nich współgra i sami dla siebie czy w sobie osiągają sukces. Stąd Hare w swojej książce „Psychopaci są wśród nas” pisze, że tacy ludzie „dzięki” swoim cechom robią zawrotne kariery, osiągają sukces i to jest dodatkowy aspekt, który powoduje, że oni nie mają refleksji, że powinni coś ze sobą zrobić, że coś jest nie tak. Ich bezwzględność przynosi im wymierne korzyści.
Tu mogę zacytować mojego psychofaga, kiedy próbowałam w swej naiwności nakłonić go do terapii, że jak się nawróci i zmieni, to ja do niego wrócę. Kiedy przeszła mu już faza teatralnego rozdzierania szat po mojej ucieczce, oznajmił mi: „A po co ja mam chodzić do psychiatrów i psychologów? Żeby zrobili ze mnie eunochowatego baranka? Ja do tego, co robię w pracy, potrzebuję być taki jaki jestem i nie mam zamiaru się tego pozbywać”. Ot i kwintesencja całej książki Herego.
My natomiast mamy podświadomie wbudowany mechanizm empatii, czyli „Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe” jak mawiała moja babcia vel: „Żyj i rób tak, żeby nikt przez ciebie nie płakał”. Stąd wszystkie nasze czyny i myśli, które podejmujemy, bezwiednie są z reguły nastawione na dobro drugiego człowieka. I tak też jest z naszym świadomym działaniem. I jeśli otaczamy się ludźmi zdrowymi, to wszystko jest OK i pełnia szczęścia. Przy psychofagach ta nasza równowaga zostaje zaburzona. Co innego dyktuje nam nasz mechanizm wewnętrzny, co innego wymaga nasza sytuacja życia z zaburzonym. Świadomie musimy przestawić się na inne myślenie: "Broń siebie, uciekaj, na wojnie wszystkie chwyty są dozwolone, bronisz teraz własnego życia!".
A to jest cholernie trudny dysonans, kiedy jeszcze rzeczony psychofag celowo, z pełną świadomością mówi ci, tak jak manipuluje mną mój: „Zobacz, wszystko robię dla ciebie. Jestem jedyną osobą, która o tobie myśli. Nie obchodzisz nikogo innego. Tylko ja się tobą interesuję No i jak ty mi odpłacasz?" (żeby ktoś nie miał wątpliwości ta jego dygresja odnosi się do tego, że w łaskawości swej za najniższą możłiwą sumę odkupuje moje pół domu, z którego uciekłam przez przemoc psychiczną i agresię werbalną z jego strony).
Konia z rzędem temu, kto nie wysiądzie przy takim rollecoasterze. To jest coś, co Maja Friedrich nazwała „moimi dwoma głowami”: serce i rozum, podświadomość i świadomość, emocje i działanie. Dla osób takich jak my, nad wyraz empatycznych i gdzieś tam poranionych, z wielkim głodem miłości i akceptacji, to bardzo trudne utrzymać się w ryzach, odeprzeć manipulacje psychofaga i jego szantaże emocjonalne i uciekać do przodu, ile sił w nogach. Ale to jedyny sposób, żeby odzyskać swoje życie i pełną kontrolę nad wszystkimi jego aspektami. Bo ileż można być drążkiem skrzyni biegów czerwonego porsche jakiegoś sadystycznego popaprańca!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz