wtorek, 2 grudnia 2014

Wspomnienia z dzieciństwa - szafa babci

 

 

 

baletnica-likely-pl-ab90e9f9

Nie wiem, czy ktoś też ma takie wspomnienie jak szafa babci. Ja ją pamiętam jak mało co z dzieciństwa. Duża, drewniana na wysoki połysk. Miała troje ciężkich drzwi z grubego drewna, giętego w falę. Otwierała się z lekkim chrobotem, a za tymi drzwiami otwierało się w jednej części królestwo pościeli, obrusów, firan koronkowych i... cukierków i ciasteczek schowanych przed wszystkożercami.


Szafa miła specyficzny zapach. Świeżo upranego i wilgoci. A ciasteczka, które babcia z niej wyjmowała, miały zawsze jedną wadę: były zawilgocone i nie były chrupkie.


To wspomnienie towarzyszące i, dokąd pamiętam. było raczej miłe, choć ciasteczka nie były zbyt dobre. Jednak była radość z tego, że babcia je wyjmowała i pozwoliła zjeść. To wspomnienie przywoływało świat, którego już nie ma, bo nie ma szafy, nie ma tego  domu i nie ma już dziadków. Ale przynajmniej było poczucie, że człowiek skądś pochodził i dokądś zmierzał.


Dziś to wspomnienie przeraża. Szafa jest jak klatka, wilgoć jest synonimem zapyziałego życia, a miękkie ciesteczka są dla mnie jak moje dni - wszystkie bez smaku, bez wyrazu... Taka goła żywa egzystencja. A czas, który wspominam razem z tą szafą powoduje, jakbym się zatrzymała na tamtym etapie, w takim zawieszeniu, bo szafa przeminęła, dom przeminął, dziadkowie przeminęli, tylko ja tam zostałam i nikt mnie nie widzi, bo nie ma kto mnie widzieć. Wszyscy albo poumierali, albo poszli do przodu, tylko ja zostałam w miejscu, w tamtym, zawilgoconym, dusznym od stężenia wody powietrzu.


Zostałam i czekam, aż mnie wreszcie ktoś z tego uwolni. Mam coraz mniej nadziei na to, że tak się stanie, że znów to wspomnienie będzie dla mnie miłym powrotem do dzieciństwa z uśmiechem w stylu art deco.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz